Historia europejskich klejnotów koronnych pełna jest tajemnic, zagadkowych zniknięć i spektakularnych powrotów. Jednym z najbardziej fascynujących odkryć ostatnich lat jest odnalezienie diamentu należącego do cesarzowej Zyty Burbon-Parmeńskiej – ostatniej cesarzowej Austrii i królowej Węgier. Kamień, przez dziesięciolecia uznawany za zaginiony, przypomina nie tylko o niezwykłych losach jednej z najważniejszych kobiet europejskich monarchii XX wieku, ale także o dramatycznym końcu imperium Habsburgów. Historia tego diamentu prowadzi przez upadek Austro-Węgier, wieloletnie wygnanie rodziny cesarskiej oraz losy bezcennych klejnotów, które Zyta zdołała ocalić przed zawieruchą dziejową.
Cesarzowa Zyta urodziła się 9 maja 1892 roku jako córka Roberta I, księcia Parmy, oraz Marii Antoniny Bragança. Wywodziła się z jednej z najznamienitszych europejskich dynastii i od najmłodszych lat obracała się w środowisku arystokracji oraz rodzin królewskich. W 1911 roku poślubiła arcyksięcia Karola Habsburga, który początkowo nie był bezpośrednim następcą tronu Austro-Węgier. Sytuacja zmieniła się jednak po zamachu w Sarajewie w 1914 roku i śmierci arcyksięcia Franciszka Ferdynanda. Po śmierci cesarza Franciszka Józefa I, w listopadzie 1916 roku, Karol objął tron jako cesarz Karol I Austrii i apostolski król Węgier Karol IV. Tym samym Zyta została cesarzową Austrii, królową Węgier oraz królową Czech.

Panowanie Karola i Zyty przypadło na wyjątkowo trudny okres. Monarchia Habsburgów była uwikłana w I wojnę światową, a gospodarka imperium znajdowała się na skraju załamania. Młody cesarz od początku swoich rządów próbował zakończyć konflikt zbrojny drogą dyplomatyczną. Znane są jego tajne negocjacje pokojowe prowadzone za pośrednictwem braci Zyty, określane dziś mianem afery Sykstusa. Cesarzowa aktywnie wspierała męża i pozostawała jego najbliższą doradczynią, choć późniejsza propaganda często przedstawiała ją jako osobę wywierającą nadmierny wpływ na decyzje polityczne.
Pomimo szczerych intencji Karola I, sytuacja militarna i polityczna była już praktycznie nie do uratowania. W 1918 roku Austro-Węgry rozpadły się na szereg niepodległych państw narodowych. Cesarz odmówił formalnej abdykacji, ograniczając się jedynie do wycofania z udziału w sprawowaniu władzy. Było to rozwiązanie zgodne z jego przekonaniem, że monarcha otrzymuje władzę z Bożej łaski i nie może dobrowolnie zrzec się korony.

Po upadku monarchii rodzina cesarska została zmuszona do opuszczenia Austrii. W dramatycznych okolicznościach Zyta zadbała nie tylko o bezpieczeństwo ośmiorga dzieci, lecz również o zabezpieczenie części rodzinnego majątku. Wbrew często powtarzanym opiniom nie były to klejnoty koronne Austrii, które pozostawały własnością państwa, lecz prywatna biżuteria dynastii Habsburgów oraz osobiste kosztowności należące do cesarzowej.
Wśród zabranych przez Zytę klejnotów znajdowały się imponujące diamenty, perły, brosze, kolie, pierścienie, bransolety oraz rodzinne pamiątki przekazywane z pokolenia na pokolenie. Szczególne znaczenie miały duże diamenty oprawione w pierścienie i brosze, które dzięki niewielkim rozmiarom można było łatwo przewozić i w razie potrzeby sprzedać. Część kosztowności stanowiła zabezpieczenie finansowe rodziny na emigracji, gdyż po utracie tronu Habsburgowie zostali praktycznie pozbawieni dostępu do większości swojego majątku.
Jednym z najbardziej intrygujących klejnotów był okazały diament należący do cesarzowej Zyty, legendarny Diament Florencki – jeden z najsłynniejszych diamentów świata. Ważący 137,27 karata kamień wyróżniał się niezwykłą jasnożółtą, niemal cytrynową barwą oraz charakterystycznym gruszkowym szlifem (we współczesnej postaci zachowanej po odnalezieniu), którego masa odpowiada historycznym przekazom. Przez stulecia należał do największych europejskich dynastii – od Medyceuszy we Florencji po Habsburgów, stając się jednym z najcenniejszych prywatnych klejnotów cesarskiej rodziny. Po upadku Austro-Węgier ślad po diamencie zaginął, co dało początek niezliczonym teoriom. Przez ponad sto lat uważano, że został skradziony, podzielony na mniejsze kamienie lub sprzedany anonimowemu kolekcjonerowi.
Prawda okazała się jednak znacznie bardziej niezwykła. W 2025 roku potomkowie cesarza Karola I ujawnili, że zgodnie z wolą cesarzowej Zyty diament został potajemnie wywieziony do Kanady podczas II wojny światowej i przez dziesięciolecia spoczywał w skrytce bankowej w Quebecu. O miejscu jego ukrycia wiedzieli jedynie dwaj synowie Zyty oraz ich następcy, którzy mieli zachować tajemnicę przez sto lat od śmierci cesarza Karola I. Odnalezienie Diamentu Florenckiego zakończyło jedną z największych zagadek w historii jubilerstwa, a autentyczność klejnotu została potwierdzona przez specjalistów, w tym dawny cesarski dom jubilerski A.E. Köchert. Dziś diament pozostaje własnością potomków Habsburgów i ma stać się centralnym elementem publicznej ekspozycji rodzinnych klejnotów w Kanadzie, gdzie przetrwał ponad wiek w całkowitej tajemnicy.

Po opuszczeniu Austrii rodzina cesarska udała się początkowo do Szwajcarii. Następnie Karol dwukrotnie próbował odzyskać tron Węgier, jednak obie próby zakończyły się niepowodzeniem. W konsekwencji alianci zdecydowali o zesłaniu byłego cesarza wraz z rodziną na portugalską Maderę. Warunki życia były niezwykle trudne. Rodzina mieszkała w skromnej willi, a środki finansowe systematycznie się kurczyły. Właśnie wtedy część zabranych klejnotów zaczęła odgrywać rolę zabezpieczenia materialnego.
W 1922 roku Karol I zmarł na zapalenie płuc w wieku zaledwie 34 lat. Cesarzowa Zyta została wdową z ośmiorgiem małych dzieci. Mimo dramatycznej sytuacji nie zdecydowała się na sprzedaż całej rodzinnej biżuterii. Wiele najcenniejszych przedmiotów zachowała jako symbol ciągłości dynastii Habsburgów i pamiątkę po mężu. Dzięki tej decyzji część historycznych klejnotów przetrwała do naszych czasów.

W kolejnych dekadach Zyta mieszkała między innymi w Hiszpanii, Belgii, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie oraz Szwajcarii. Podczas II wojny światowej rodzina ponownie musiała uciekać przed działaniami wojennymi. Pomimo licznych przeprowadzek cesarzowa niezwykle starannie dbała o zachowanie rodzinnych archiwów, dokumentów i biżuterii. To właśnie ta troska sprawiła, że współcześnie możliwe jest odtworzenie historii wielu należących do niej klejnotów.
Wśród zachowanych kosztowności znajdowały się nie tylko pojedyncze diamenty, ale również efektowne tiary wysadzane brylantami, naszyjniki z naturalnych pereł, szafirowe i szmaragdowe komplety biżuterii oraz liczne brosze z XIX wieku. Część z nich była prezentami ślubnymi, inne stanowiły dziedzictwo dynastii Burbon-Parmeńskiej lub Habsburgów. Niektóre klejnoty wykonywali najwybitniejsi europejscy jubilerzy przełomu XIX i XX wieku.

Odnalezienie diamentu cesarzowej Zyty wywołało ogromne zainteresowanie zarówno wśród historyków, jak i kolekcjonerów biżuterii historycznej. Dla rynku antykwarycznego przedmioty o tak doskonale udokumentowanym pochodzeniu należą do najbardziej pożądanych. Proweniencja związana z ostatnią cesarzową Austrii nadaje kamieniowi wyjątkowy charakter i czyni go świadectwem końca jednej z najpotężniejszych monarchii Europy.
Losy Zyty po śmierci męża są równie niezwykłe jak historia samego diamentu. Przez ponad sześćdziesiąt lat pozostawała symboliczną głową rodziny cesarskiej. Nigdy nie pogodziła się z upadkiem monarchii, lecz jednocześnie potrafiła odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Przeżyła niemal cały XX wiek, zmarła dopiero w 1989 roku, mając 97 lat. Do końca życia zachowała niezwykłą pamięć o dawnym cesarstwie i dbała o pielęgnowanie rodzinnych tradycji.

Jej pogrzeb odbył się zgodnie z wielowiekowym ceremoniałem Habsburgów. Trumna została złożona w Krypcie Cesarskiej w Wiedniu, gdzie spoczywają najważniejsi przedstawiciele dynastii. Był to symboliczny powrót ostatniej cesarzowej do miasta, które musiała opuścić ponad siedemdziesiąt lat wcześniej.